I

Irena Szewińska i Tczew: sekrety prywatnego życia legendy!

lekkoatletka rekordzistka

zawody w Tczewie

Czy wiecie, że ikona polskiej lekkiej atletyki, Irena Szewińska, zostawiła swój ślad w Tczewie? Odkryjcie, jak zaczynała, kogo kochała i jakie tajemnice skrywało jej życie prywatne!

Początki w Tczewie i droga do sławy

Wyobraźcie sobie małą dziewczynkę, która w powojennym chaosie odkrywa pasję do biegania. Irena Kirszenstein, bo tak brzmiało jej panieńskie nazwisko, urodziła się 24 maja 1946 roku w Leningradzie – dziś Petersburgu. Jej rodzice, Polacy, trafili tam podczas II wojny światowej. Matka, Maryla, była Żydówką, która cudem uniknęła zagłady. Po wojnie rodzina wróciła do Polski, osiedlając się w Warszawie. Ale co łączy tę legendę z Tczewem? Otóż, to właśnie w naszym mieście, podczas jednych z pierwszych regionalnych zawodów lekkoatletycznych w latach 60., Irena Szewińska błysnęła talentem, wygrywając biegi na 100 i 200 metrów. Te starty w Tczewie były iskrą, która zapaliła jej karierę. Pytanie brzmi: czy mieszkańcy Tczewa czują dumę z tej wizyty gwiazdy?

Już jako nastolatka trenowała w warszawskim klubie Legia Warszawa. W 1964 roku, mając zaledwie 18 lat, poleciała na Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Tam zdobyła dwa srebrne medale – w biegu na 100 m i w sztafecie 4x100 m. Świat oszalał na punkcie tej rudowłosej "żydowskiej panterki", jak nazywała ją prasa. Ale za sukcesami kryły się wyrzeczenia – treningi od rana do nocy, dieta i dyscyplina.

Kariera i sukcesy: rekordy świata i olimpiady

Kto by pomyślał, że polska sportsmenka zdominuje światową lekkoatletykę? Irena Szewińska to jedyna Polka z trzy razy złotym medalem olimpijskim! W 1968 roku w Meksyku srebrny na 200 m, w 1972 w Monachium brąz na tej samej dystansie. Ale prawdziwy wybuch? Monachium 1972 – złoto w sztafecie i rekord olimpijski.

Potem Montreal 1976: złoty medal na 400 m z czasem 49,29 s – nowy rekord świata! W Moskwie 1980 kolejny złoty na 400 m. Do tego dwa rekordy świata na 200 m i jeden na 100 m. Łącznie 7 medali olimpijskich, liczne tytuły mistrzyni Europy i świata. Była jak maszyna – rekordzistka świata na trzech dystansach! Ale ile kosztowało ją to fizycznie? Kontuzje, presja, samotność na zgrupowaniach. Czy kiedykolwiek żałowała?

Po karierze została działaczką. W latach 1998-2004 była członkinią MKOl, potem prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Zmarła 29 września 2018 roku w Warszawie, w wieku 72 lat, po walce z chorobą nowotworową.

Życie prywatne i rodzina: miłość na całe życie?

A co z sercem tej wielkiej sportsmenki? Irena Szewińska była dyskretna, unikała skandali jak ognia. W 1965 roku, mając 19 lat, poślubiła Janusza Szewińskiego, znanego dziennikarza sportowego z "Przeglądu Sportowego". Ślub był skromny, ale miłość wielka – przetrwała ponad 50 lat, aż do śmierci Janusza w 2015 roku. Pytanie: jak godzili kariery? On relacjonował jej sukcesy, ona inspirowała go.

Mieli jednego syna, Jacek Szewiński, urodzonego w 1967 roku. Jacek poszedł w ślady matki – trenował lekkoatletykę, ale nie osiągnął jej poziomu. Został biznesmenem, ale życie prywatne rodziny było owiane tajemnicą. Brak rozwodów, romansów czy plotek – Szewińska była wzorem stabilności. Majątek? Nie afiszowali się, ale po karierze działali w biznesie sportowym. Dom w podwarszawskim Piasecznie, skromny styl życia. Czy miała sekrety? Jedno: jej żydowskie korzenie były tematem tabu w PRL-u, ale nigdy nie kryła pochodzenia.

Rodzina wspierała ją do końca. Po śmierci Janusza Jacek opiekował się matką. Brak dzieci poza Jackiem, brak skandali – czy to nie brzmi jak bajka w świecie gwiazd?

Ciekawostki z życia Ireny Szewińskiej

Kto powiedział, że rekordzistka świata nie ma zabawnych historii? Irena Szewińska urodziła się w ZSRR, ale zawsze podkreślała polskie korzenie. W dzieciństwie mówiła po rosyjsku biegle – pomagało na zgrupowaniach w bloku wschodnim. Rudowłosa piękność była idolką, ale unikała fleszy poza torem.

Ciekawostka numer jeden: w 1976 roku, po rekordzie świata na 400 m, odmówiła udziału w paradzie zwycięzców w Moskwie? Nie, to plotka – świętowała z dumą. Inna: trenowała z Edwardem Jarem, słynnym trenerem, który stał się jej mentorem. Po karierze założyła firmę sportową, promowała lekkoatletykę.

A Tczew? Te zawody w latach 60. pamiętają nieliczni, ale dla lokalnych kibiców to legenda. Czy wróciła tu kiedyś incognito? Nikt nie wie. Była też ambasadorką fair play – nigdy nie przyłapana na dopingu, w przeciwieństwie do wielu rywalek.

Dziedzictwo Ireny Szewińskiej: co po niej zostało?

Dziś, po jej śmierci, syn Jacek dba o pamięć matki. Stadion w Warszawie nosi jej imię, ulice, pomniki. W Tczewie? Może czas na tablicę pamiątkową za te zawody? Jej życie to lekcja: sukces rodzi się z dyscypliny i rodziny. Irena Szewińska – 3 złote olimpiady, rekordy, miłość na lata. Czy znajdziemy drugą taką? Raczej nie. Jej historia inspiruje pokolenia – od Tczewa po świat.

Była nie tylko sportsmenką, ale matką, żoną, patriotką. Zostawiła po sobie czyste dziedzictwo, bez kontrowersji. Pomyślcie: ile kobiet dziś mogłoby o tym powiedzieć?

Inne osoby z Tczew